przy rąbaniu przerębla (przerębli ? ) aparat padł więc z kąpieli pozostały tylko fotki z komórek, pomimo słabej jakości proszę zwrócić uwagę na uczestnika w stroju a’la Rocky Balboa.
Early Birds paddle hard, czyli kto rano wstaje ten ma dużo czasu dla rodziny
środa, 22 lutego 2012
Full Moon Fest
Akcje statutowe, ze względu na późny wschód słońca, oprócz biegowych, są trudne ostatnio do wykonania , bo przecież trudno jeździć na nartach po ciemku. Na szczęście przychodzi pełnia i robi się nieco jaśniej. Aby uczcić to ostatnie wspaniałe zjawisko oddaliśmy cześć bóstwom lunarnym w czasie kiedy dzieci spały. W akcji wzięło udział w sumie 7 śmiałków, w tym OJ♀, OD♂♀, OH5 oraz kilku bezprzychówkowych WP i OP. Dla statystyków na polu -15C woda cieplejsza.
przy rąbaniu przerębla (przerębli ? ) aparat padł więc z kąpieli pozostały tylko fotki z komórek, pomimo słabej jakości proszę zwrócić uwagę na uczestnika w stroju a’la Rocky Balboa.
przy rąbaniu przerębla (przerębli ? ) aparat padł więc z kąpieli pozostały tylko fotki z komórek, pomimo słabej jakości proszę zwrócić uwagę na uczestnika w stroju a’la Rocky Balboa.
niedziela, 22 stycznia 2012
Dnia 6go grudnia pierwszy raz światło dzienne ujrzała Natalka, w środowisku klubów akademickich już obarczona przezwiskiem „Motorynka”, przez rodziców nazywana raczej „Kluskiem” lub „Bąkiem”.
Aby uczcić to patetyczne wydarzenie, na dzień przed sylwestrem pretendent do zaszczytnego grona F@H postanowił zorganizować akcję, podlegającą podstawowym założeniom organizacji, czyli „śniadanie w domu musi być”. Jako że nie samymi kajakami człowiek żyje, Motor (ojciec jak na razie jednokrotny) w towarzystwie Sarenki (ciotki wspierającej) udali się na akcję jaskiniową. Tatrzańska jaskinia Kasprowa Niżna, należy do raczej nietrudnych jaskiń nisko położonych. Ponieważ w Tatrach od dłuższego czasu panowała susza, wszystkie partie jaskini były dostępne. Wyjazd z Krakowa zaplanowany na godzinę 20, do dziury udało wejść się o godzinie 23. Sama akcja przebiegała bardzo sprawnie. W ekspresowym tempie przechodzimy przez Wielki Komin i dochodzimy do Gniazda Złotej Kaczki, wąskiego przesmyku normalnie zalanego wodą. Potem Długi Chodnik, Sala Rycerska, aż do Zapałek (drewnianych belkach, po których bezpiecznie można przejść nad zalaną głęboką szczeliną). Około 1:30 w nocy osiągamy cel – Komora Gwiaździsta (nazwana tak od promieniście rozchodzących się w różnych kierunkach wąskich błotnistych tuneli, na widok których mniej doświadczonym grotołazom robi się ciepło w dolny partiach kombinezonu). Godzina 4 w nocy, na twarzy czuć powiew zimnego powietrza, a nad nami czyste usiane gwiazdami niebo.
Godzina 7 rano. Zapach świeżych ciepłych bułek budzi Enti (niegdyś Matkę Kandydatkę, obecnie Matkę Rzeczywistą, wkrótce pewnie Matkę po Przejściach). W powietrzu utrzymuje się tylko dziwny zapach błota i patyków.
piątek, 13 stycznia 2012
Zakończenie akcji Kalendarz WW
Świadomi praw i obowiązków, zgodnie z obietnicą ogłaszamy zakończenie akcji " Kalendarz WW". Tym razem udało się zebrać 3505,50 zł. Bardzo dziękujemy wszystkim osobom, które wzięły udział w licytacji, firmie "Fjord Nansen" jak również redakcji kajak.org.pl, która pomogła na nam w rozreklamowaniu naszego projektu.
Poniżej przedstawiamy potwierdzenia przelewów :
See you on the river,
ihahahahahahaha
piątek, 6 stycznia 2012
TRADYCJI STAŁO SIĘ ZADOŚĆ…
Tradycji uczestnictwa w Biegu Sylwestrowym zapoczątkowanej przez ojca jednokrotnego♀ i ówczesnego pozoranta a teraz już kandydata stało się zadość i w tym roku.
Na linii startu stanęliśmy w składzie dwóch OJ♀, Ojciec kandydat (♀/♂?), ojciec Pozorant i Ciotka Wspierająca. „Trasa dobrze znana ,od jednego baru do baru”. Start w samo południe z Rynku Głównego . Wszyscy w przynależności klubowej wpisaliśmy Father at Home. Bieg, jak bieg, jedni szybciej inni wolniej, wszyscy ukończyli w limicie czasu uczestnicy zeszłoroczni poprawili wyniki. Czyli norma wykonana , a szczegóły tutaj : http://maratonypolskie.pl/wyniki/2011/krrd1op.pdf
Najprzyjemniejsze przyszło jednak później, ciastka, kawa, tarta, piwo i co kto życzył z naszymi kibicami, dziećmi, żonami, konkubinami . Te medale na szyjach, te zakwasy w łydkach….
PS. W Sms-owym czacie po biegu z tymi którzy nie mogli nam kibicować pojawiła taka wypowiedz „ Kornel zwolnił bo go noga bolała, ja gdybym zwolnił oznaczałoby że umarłem z wyczerpania” Dla porządku należy dodać że autor tego wynurzenia przyleciał na metę za Kornelem.
czwartek, 15 grudnia 2011
Licytacja Kalendarza FATH
Z przyczyn od nas niezależnych musieliśmy zakończyć licytację kalendarzy na allegro przed planowanym terminem. 25 kalendarzy które zostały w tym czasie wylicytowane trafi oczywiście do osób licytujących. Pozostało nam jeszcze 10 sztuk. Jeśli ktoś miał w planie a nie udało mu się wylicytować kalendarza, można to uczynić wysyłając maila na adres k.o.z.i@poczta.fm Wszystkie zasady akcji pozostają takie same jak podczas zakończonej wcześniej licytacji. Proszę o podanie danych kontaktowych oraz kwoty za kalendarz (cena wyjściowa 50 zł). W razie większej ilości chętnych kalendarz trafi w ręce 10 osób które zadeklarują największą sumę.
Pozdrawiamy i przepraszamy z niedogodności FATH
Pozdrawiamy i przepraszamy z niedogodności FATH
piątek, 9 grudnia 2011
KLENDARZ KAJAKOWY WHITE WATER 2012 - MACHINA RUSZYŁA
Oficjalnie ogłaszamy rozpoczęcie licytacji KALENDARZA WHITE WATER 2012!!!
Poniżej przedstawiamy poszczególne miesiące kalendarza i zapraszamy do licytacji !!!
Na wylicytowanie czeka 30 kalendarzy kajakowych (A3, kolor), oraz w razie dużego
zainteresowania 5 dodatkowych , które zostaną rozlosowane pomiędzy "Lucky loosers"
czyli osobami którym nie udało się zdobyć kalendarza podczas licytacji. Każda otrzymana
złotówka będzie przeznaczona na szczytny cel :
wtorek, 6 grudnia 2011
KALENDARZ WHITE WATER 2012
Idziemy za ciosem,…pomożecie ?
Tak jak w zeszłym roku (http://ojciecwdomu.blogspot.com/2010/12/kalendarz-white-water-2011.html) postanowiliśmy zrobić sobie i komuś dobrze. Drugi i mamy nadzieje nie ostatni raz drukujemy do spółki z Fjordem Nansenem kalendarz Whitewater 2012.
Koncept pozostaje ten sam : drukujemy na własny koszt , sprzedajemy 30 sztuk tym, , którzy wylicytują najwyższa cenę. Każda złotówka ląduje na koncie kogoś potrzebującego (w zeszłym roku udało się wylicytować ponad 3 tys. pln na terapię Oli Lisowskiej). Cena wywoławcza ok. 50 pln za kalendarz. Nie mało ale z drugiej strony kropla w morzu potrzeb.
Sam kalendarz nieco inny niż w zeszłym roku. Fotki z, Gorców, Alp, Piemontu, Tessinu, Korsyki, czyli politycznie oprócz Polski, Austria, Włochy, Szwajcaria, Francja i Norwegia.
Aukcja już tuż, tuż, Stay tuned !. Kalendarze powinny być u Was na gwiazdkę
Pozdrowienia od Konika ihahahaha
Ps. Jeśli ktoś z was ma propozycje dotyczące osoby lub celu na który można przeznaczyć zebrane pieniądze, bardzo prosimy o informacje. Szczegóły na temat przeznaczenia uzyskanych funduszy zostaną podane przed rozpoczęciem licytacji.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


















