sobota, 21 stycznia 2012


Dnia 6go grudnia pierwszy raz światło dzienne ujrzała Natalka, w środowisku klubów akademickich już obarczona przezwiskiem „Motorynka”, przez rodziców nazywana raczej „Kluskiem” lub „Bąkiem”.
            Aby uczcić to patetyczne wydarzenie, na dzień przed sylwestrem pretendent do zaszczytnego grona F@H postanowił zorganizować akcję, podlegającą podstawowym założeniom organizacji, czyli „śniadanie w domu musi być”. Jako że nie samymi kajakami człowiek żyje, Motor (ojciec jak na razie jednokrotny) w towarzystwie Sarenki (ciotki wspierającej) udali się na akcję jaskiniową. Tatrzańska jaskinia Kasprowa Niżna, należy do raczej nietrudnych jaskiń nisko położonych. Ponieważ w Tatrach od dłuższego czasu panowała susza, wszystkie partie jaskini były dostępne. Wyjazd z Krakowa zaplanowany na godzinę 20, do dziury udało wejść się o godzinie 23. Sama akcja przebiegała bardzo sprawnie. W ekspresowym tempie przechodzimy przez Wielki Komin i dochodzimy do Gniazda Złotej Kaczki, wąskiego przesmyku normalnie zalanego wodą. Potem Długi Chodnik, Sala Rycerska, aż do Zapałek (drewnianych belkach, po których bezpiecznie można przejść nad zalaną głęboką szczeliną). Około 1:30 w nocy osiągamy cel – Komora Gwiaździsta (nazwana tak od promieniście rozchodzących się w różnych kierunkach wąskich błotnistych tuneli, na widok których mniej doświadczonym grotołazom robi się ciepło w dolny partiach kombinezonu). Godzina  4 w nocy, na twarzy czuć powiew zimnego powietrza, a nad nami czyste usiane gwiazdami niebo.
            Godzina 7 rano. Zapach świeżych ciepłych bułek budzi Enti (niegdyś Matkę Kandydatkę, obecnie Matkę Rzeczywistą, wkrótce pewnie Matkę po Przejściach). W powietrzu utrzymuje się tylko dziwny zapach błota i patyków.


1 komentarz: